Wyniki konkursu z okazji tysiąca lajków!

WYNIKI konkursu z PWN, Powtórka z biologii i Studio de luces!!!

Nazwa bloga- Alveoli- oznacza pęcherzyki płucne

Jak dobrze wiecie, wytwarzany jest w nich surfaktant, który przede wszystkim obniża napięcie powierzchniowe pęcherzyków i zapobiega sklejaniu się ich podczas wydechu.

Jednostek chorobowych opisaliście kilkanaście, a najpopularniejszą z nich była astma. W losowaniu wzięły udział te odpowiedzi, które były poprawne.

WYNIKI 🎉🎊

🥇1. MIEJSCE Dominika Matławska
🥈2. MIEJSCE Ania Łagodzińska
🏅3. MIEJSCE Aleks Alekay

Serdecznie gratulacje! Pozostałe osoby, które wzięły udział w konkursie otrzymają nagrodę gwarantowaną w wiadomości prywatnej. Niedługo kolejny konkurs- z okazji świąt, dzięki owocnej współpracy z Science Jewelry, PZWL i platformą DWMed, więc możecie dać sobie kolejną szansę na super nagrody 🎁🎁🎁 Zaglądajcie co jakiś czas, żeby go nie przegapić!

Losowania dokonał program komputerowy, a film z losowania jest dostępny na życzenie do jutra.

Advertisements

Konkurs z okazji tysiąca polubień na Facebooku!

KONKURS!!! 🎉🎉

Z okazji tysiąca polubień mam dla Was fantastyczny konkurs we współpracy z PWN, Powtórka z biologii i Studio de luces!!!

Każdy wygrywa, a łączna wartość nagród wynosi 600zł!

Co trzeba zrobić aby zdobyć nagrodę gwarantowaną?
1. Polub stronę Alveoli BiolChem na Facebooku
2. Polub i udostępnij post konkursowy na Facebooku (https://www.facebook.com/alveolikorepetycje/posts/517248365303771)
3. Aby zdobyć nagrodę “Dla wszystkich” odpowiedz na pytanie w komentarzach pod postem konkursowym na Fb- co oznacza nazwa bloga “Alveoli”?

UWAGA! Aby wygrać nagrody rzeczowe, należy poprawnie językowo i merytorycznie odpowiedzieć także na poniższe pytania. Wśród najlepszych odpowiedzi zostaną przyznane nagrody, o których przeczytasz poniżej. Pytania brzmią:
1. Gdzie i w jakim celu jest wytwarzany surfaktant?
2. Opisz w maksymalnie dwóch zdaniach dowolną chorobę związaną z układem oddechowym u człowieka- należy uwzględnić przyczynę i objawy.

NAGRODY!!!
1 miejsce: Książka “Genetyka medyczna i molekularna” PWN, Kurs z komórki od Powtórka z biologii, Gigantyczny Pantofelek i Duża świeca zapachowa od Studio de luces
2 miejsce: Książka “Biologia systemów- strategia działania organizmu żywego” PWN, Kurs z komórki od Powtórka z biologii, Gigantyczny Katar i Duża świeca zapachowa od Studio de luces
3 miejsce: Kurs z komórki od Powtórka z biologii, Gigantyczna Opryszczka i Duża świeca zapachowa od Studio de luces
Nagroda gwarantowana DLA WSZYSTKICH uczestników: Kody rabatowe na zakupy w Studio de luces i na kursy Powtórka z biologii

TERMIN ZAKOŃCZENIA: 6.12 w Mikołajki, wyniki: 7.12!!!

ABY MIEĆ SZANSĘ NA NAGRODY UPEWNIJ SIĘ, ŻE SPEŁNIŁEŚ (-AŚ) WSZYSTKIE WARUNKI KONKURSU! Osoby, które ich nie spełnią nie będą brane pod uwagę. Powodzenia!!!

🌷🌼🌺🌻🌵🌴🌷🌱🌹🌲🍁🍀☘️🌸🌷🏵️🌹🌲🌺🌾🌻🌼🍂🌳🌲

O nagrodach:
“Genetyka molekularna i medyczna”- Książka prezentuje szeroki zakres wiedzy z zakresu genetyki człowieka i zastosowań biologii molekularnej w medycynie. Przedstawione są w niej ważne działy medycyny, w których istotną rolę odgrywa analiza genomu w tym analiza kwasów nukleinowych, dziedziczność, zmienność osobnicza w konfrontacji ze środowiskiem. Tematyka ta, mimo niewątpliwych osiągnięć pozostanie wyzwaniem dla nauki i jej laboratoryjnych zastosowań na najbliższe dziesięciolecia. https://ksiegarnia.pwn.pl/Genetyka-medyczna-i-molekularna,7…

“Biologia systemów- strategia działania organizmu żywego”- Wyjątkowa książka, w której omówiono procesy zachodzące w organizmach żywych w sposób zintegrowany, pozwalający zrozumieć mechanizmy zjawisk i związki przyczynowo-skutkowe w biologii, a szczególnie w biochemii. Autorzy przyjęli oryginalny, ale zarazem czytelny sposób wykładu, posługując się wielokrotnie porównaniami i modelami ze świata makroskopowego i uświadamiając Czytelnikowi istnienie jedności praw fizyki, chemii i biologii. Całość zilustrowana jest licznymi, przemawiającymi do wyobraźni rysunkami i schematami. https://ksiegarnia.pwn.pl/Biologia-systemow,702603784,p.html

Kurs o komórce “Powtórka z biologii”- Filmy dostępne są online, zatem masz je pod ręką, czyli w telefonie. W każdej chwili możesz je odpalić i uczyć się bez wertowania wielkich i nudnych książek. Świetnie sprawdzą się w drodze do szkoły czy tuż przed klasówką 🙂 W filmach wykorzystane są ilustracje, animacje, schematy, ruchome teksty i efekty dźwiękowe. Mamy też lektorkę, która wszystko dokładnie opisuje. Dzięki temu, powtórzysz materiał efektywnie, a przy okazji będziesz mieć trochę funu:) https://powtorkazbiologii.pl/

Świece zapachowe Studio de Luces- idealne do nauki, pobudzą Twój umysł i umilą wieczory nad książkami w długie zimowe dni. Świece sojowe są ręcznie robione z naturalnych ekstraktów zapachowych i starczą na długie godziny ciepłego blasku. Studio de luces dba o Twoje zdrowie- są w pełni bezpieczne dla organizmu! https://studiodeluces.com/

Jak wyglądała moja droga?

Wiele z Was pyta, jak to się stało, że studiuję medycynę. Nie znajdziecie tutaj porad. Oto moja historia, która- mam nadzieję- będzie dla Was motywacją i inspiracją w dążeniu do celu.

Zacznę od tego, że nie mam w rodzinie żadnego lekarza. A jednak mimo to, jakimś cudem, w wieku 8 lat wymyśliłam, że będę lekarzem. Na początku- stomatologiem. Gdzieś po drodze jeszcze chciałam być projektantką mody albo dekoratorką wnętrz, przez chwilę także detektywem. Z roku na rok zaczynałam dostrzegać, że moda i wnętrza są fajne, ale tylko fajne, a bycie detektywem trochę zbyt niebezpieczne. Dopiero w gimnazjum bardziej ukierunkowałam swoje zainteresowania.

Miałam bardzo dobrą szkołę. Moja rejonowa była słaba i przerażająca- z rodzaju tych, gdzie uczniów nie nazwiesz “młodzieżą”, tylko “drecholami”. Podstawówka lubiła za to, jak szkoły tego typu, tworzyć co roku bohaterów, dlatego obficie posypały się szósteczki i mogłam iść do każdej szkoły. Wybór padł na gimnazjum 112, któremu zawdzięczam bardzo dużo. To nie była jedna z tych napuszonych elitarnych szkół, o których słyszy się w całej Polsce. Była dobra pod innym względem, którego żaden ranking nie opisze.

Najlepiej opisują je słowa rzymskiego filozofa Seneki “Uczymy się nie dla szkoły, lecz dla życia”, będące oficjalnym mottem tej szkoły. Rzeczywiście mam po tylu latach wrażenie, że dała mi ona najlepszy start, jaki mogłabym mieć. Była bardzo dobrze wyposażona i miała świetnych nauczycieli. Takich, jakich mi wielokrotnie później brakowało. Mogę stwierdzić, że byli idealni- nie tylko z odpowiednią prędkością realizowali materiał, byli we właściwym stopniu wymagający, ale przede wszystkim potrafili obudzić pasję. Pewnie, że nie we wszystkich. Ale do mnie to trafiało. Z matematyki zawsze byłam dobra, a w gimnazjum nauczyciel kontynuował mój rozwój tak, że startowałam w wielu konkursach. Pamiętam, że jego lekcje były zabawne, a sam pan Andrzej był bardzo błyskotliwy. Zazwyczaj odpadałam gdzieś przed finałem, pewnie dlatego, że nie umiałam zbyt długo nad nią usiedzieć, bo na mojej drodze pojawiły się dwa inne fascynujące przedmioty- chemia i biologia.
Pani Joanna od chemii prowadziła fantastyczne kółko chemiczne. Siedziała z nami po lekcjach i robiła magiczne doświadczenia. Stworzyłam własne mydło, chemiczną lampę lava oraz roztwór, który zmieniał samoistnie kolory jak sygnalizator świetlny. Minęło tyle lat, a wciąż to wszystko pamiętam. Biegaliśmy po opustoszałej szkole w fartuchach laboratoryjnych i czuliśmy się jak prawdziwi naukowcy. Nasze kółko było też na Pikniku Naukowym, gdzie mieliśmy własne stoisko i pokazywaliśmy ludziom różne doświadczenia. Gdy pewien mężczyzna zapytał, jak zrobiłam jakąś reakcję, a ja zaczęłam wyjaśniać- odparł: “Mhm mhm to brzmi świetnie ale mam nadzieję że mnie pani teraz nie obraża”- wtedy zrozumiałam, że nauki ścisłe to pewien rodzaj wiedzy tajemnej– te wszystkie długie, pokrętne nazwy oraz sama istota tych procesów sprawia, że nie każdy chce lub może to pojąć, tak jak ja nigdy nie nauczę się geologii czy historycznych dat- za trzy minuty nie pamiętam.
Ale najważniejsza była biologia. Było kółko biologiczne, oczywiście. Druga pani Joanna zorganizowała pewien wewnętrzny konkursik tylko dla naszego koła- miały pojawić się trudne pytania z człowieka, ponad materiał gimnazjalny. To było to, nad czym mogłam siedzie. Okazało się, że napisałam najlepiej. I szczerze mówiąc, sama byłam zdziwiona. Ale satysfakcja pozostała ogromna i odkryłam- kurczę, lubię to czytać i jeszcze w dodatku to przynosi efekty! Takie cechy ma talent. Nie ma tu miejsca na fałszywą skromność, taka jest po prostu jego definicja. Za to do historii to na pewno talentu nie mam haha.
Drugim punktem “zapalnym” był konkurs biologiczny w gimnazjum. Pani Joanna zostawała z nami po godzinach, wyjaśniała wszystkie problematyczne kwestie. Szczerze mówiąc, była bardzo, bardzo (!) wymagająca i większość klas się jej po prostu bała. Ja też. Ale nie do tego stopnia, żeby ją znielubić, raczej ten lęk był- jak widać- bardzo motywujący. Zapamiętałam ją jako silną kobietę i też taką chciałam być. Przygotowania do konkursu w trzeciej klasie zaczęłam pełną parą, zgodnie z wytycznymi i polecanymi materiałami. Temat: zoologia. Był Villee i czasopisma naukowe. Były długie soboty w bibliotece na Wydziale Biologii, gdzie tylko na miejscu można było oglądać książki ze spisu do konkursu. Wspominam to teraz bardzo ciepło, jak sobie przypomnę takiego dzieciaka w długim swetrze, który zakładał swoje okulary i dreptał wśród studentów oglądać zwierzaki w atlasie. Mi się to naprawdę przyjemnie czytało.
Pewien łut szczęścia także mnie dotknął– otworzyłam przed finałem książkę na losowej stronie, i (tak, też nie wierzę)- było o tym zadanie. Pytania na kolejnych etapach były szczegółowe, a po ostatnim etapie poszłam od razu spać ze zmęczenia. Jakiś czas później radosna wiadomość, jedziemy na rozdanie dyplomów, a potem dzień wolny podczas egzaminów gimnazjalnych z przedmiotów ścisłych. Ówczesny burmistrz przysłał do mojej szkoły pióro, które służyło mi do końca liceum. Gratulowała Prezydent Warszawy. Wybrałam liceum, które uważane jest za takie, które przygotowuje do medycyny. I faktycznie, co roku dostaje listy z WUMu, że to właśnie jego absolwenci najliczniej zasilili szeregi kierunku lekarskiego.
W liceum poznałam ludzi podobnych do mnie pod tym względem, że lubili się uczyć. Niektórzy dla ocen, a niektórzy- jak ja- bo lubili poznawać świat. Byłam w klasie biol-chem-fiz, bo myślałam, że na medycynę koniecznie trzeba zdawać fizykę, jak kiedyś. Ale z perspektywy czasu nie żałuję. Zaległości z gimnazjum miałam ogromne, więc nieuchronnie spadły na mnie zajęcia dodatkowe, na początku żeby w ogóle być w stanie odrobić prace domowe, potem żeby przestać chodzić na poprawki sprawdzianów. W trzeciej klasie zapisałam się do Pani Doroty, która już prywatnie w rok wyciągnęła mnie na 75% z matury rozszerzonej z fizyki. Ciężko było, dużo zadań i arkuszy, wymagająca i bezkompromisowa korepetytorka, ale opłacił się ten wysiłek. Teraz trochę żałuję, że nie mam więcej czasu, żeby poznawać fizykę.
W trzeciej klasie również odkryłam, że właściwie większość osób chodziła już na korepetycje od pierwszej klasy– ale nie takie “wyrównawcze” jak moja fizyka, tylko uczyli się już ostro do matury. Cóż, jeśli ktoś ma dwóch nauczycieli, z placówki publicznej i prywatnego, ma oczywiście większe szanse na powodzenie. Dla niektórych może też to była dodatkowa motywacja, bo nie potrafili usiąść do nauki sami. Ale gdybyście tych wszystkich ludzi spytali, skąd coś wiedzą, w życiu by Wam nie powiedzieli, że chodzą na korepetycje. Albo uważali się za takich geniuszy, albo przynajmniej chcieli za takich uchodzić- ale niestety, wiedza z mlekiem matki nie przychodzi, ktoś im pewne rozwiązania musiał pokazać. Z lekkim poślizgiem w stosunku do rówieśników zaczęłam się uczyć prywatnie, pan Włodzimierz nauczył mnie patrzeć na klucz i arkusz, i myśleć jak egzaminator (co też wykorzystuję jako wartość dodana w swojej pracy), a pani Monika zrobiła mi solidną powtórkę całego materiału. Otworzyli mi po prostu oczy i prawdopodobnie bez nich by mi się nie udało, bo przeczytanie podręcznika i zrobienie kilku zadań to nie wszystko.
Z mojego liceum najlepiej wspominam moją polonistkę. Pani Małgorzata także otworzyła mi oczy, ale na świat, kulturę i sztukę. Dla takich lekcji warto było trafić do tej szkoły. Co roku kształci kilkadziesiąt oczytanych, rozumiejących nieco więcej licealistów. Cała ta tajemna symbolika w utworach, ukryte znaczenie metafor, kulisy kręcenia filmów i pokazywanie sensu słów, obrazów, ujęć- nigdy nie wyrzucę tych zeszytów, w których notowałam każde zdanie z lekcji. Kontakt ze sztuką i reportażem wywoływał emocje nawet w klasie biologiczno-chemicznej, co potwierdza tylko, jak wyjątkowe były te zajęcia. Pani Małgorzata do tej pory jest dla mnie inspiracją i wzorem, opieram się na jej zdaniu na temat książek i filmów oraz z chęcią czytam jej recenzje i przemyślenia na Facebooku.
Do matury przygotowywałam się najbardziej intensywnie w ostatniej klasie. Wcześniej chyba nie byłam za bardzo świadoma, co mnie czeka. Pamiętam długie wieczory, pojawiła się kawa, a także opuszczanie ulubionych przeze mnie koncertów wielkich gwiazd sceny rockowej i heavy metalowej. Mówiłam sobie, że każdy opuszczony koncert to plus pięć punktów do matury. Chyba się sprawdziło 🙂 No i cel osiągnięty.
Można więc stwierdzić, że osiągnięcie celu łączy w sobie pasję, motywację, ciężką pracę, wsparcie (nauczycieli i rodziny), odrobinę szczęścia, mnóstwo poświęconego czasu i pewnych wyrzeczeń. Wszystko to może być w różnych proporcjach, ale im więcej takich czynników- tym większe powodzenie. W pewien sposób chcę utrwalić takie wspomnienia, opisując je, ponieważ niezaprzeczalnie miały one ogromny wpływ na całe moje życie. Również jako hołd dla wyjątkowych pedagogów, jakich i Wam życzę.

Wyleczyć dziecko z pasji

Masz kolegę lub koleżankę, którzy nie wiedzą co tu robią? Zawsze Twoim marzeniem było dostać się na medycynę lub inny kierunek, a widzisz, że Twoi rówieśnicy idą tam jakby z przymusu? A może nie masz ochoty być w biol-chemie, ale rodzice są tacy dumni, że jesteś w tej klasie?

To sytuacja aż nazbyt częsta w społeczeństwie, w którym każdy chce zapewnić sobie i dzieciom jak najlepsze warunki finansowe oraz pozycję, nie zwracając uwagi na to, co tak naprawdę sprawia dziecku prawdziwą radość. Niezwykle istotna jest jedna z potrzeb, która aż została wpisana do piramidy Maslowa– jest to potrzeba samorealizacji. Czy mając dużo pieniędzy, lecz robiąc to bez pasji, osiągniemy samorealizację? Najpewniej będziemy mówić, że tak, przecież świetnie nam się powodzi. Ale czy na starość nie pozostanie w nas gorzka nostalgia– a mogłem być artystą, mogłam zostać architektem…?

Już w liceum wymaga się, aby każdy dokładnie wiedział, co chce robić w życiu. Dla większości jest to zdecydowanie za wcześnie i trudno kogokolwiek o to winić. Z czasem jednak zaczynamy dostrzegać, że bardziej interesuje nas biologia i chemia, i zapisujemy się do takiej klasy, lub właśnie będąc w tej klasie odkrywamy, że wolimy uczyć się historii lub geografii. Nie ma w tym absolutnie nic złego. Nasza osobowość, nasze predyspozycje, zależą nie tylko od wpływu środowiska, w jakim przebywamy, ale również od aktywności pewnych obszarów naszego mózgu. To synapsy i neuroprzekaźniki– możecie wierzyć lub nie- kształtują w dużej mierze naszą osobowość i nasze zachowania. Dlatego tak, można być do czegoś stworzonym, a do czegoś innego nie mieć po prostu predyspozycji. I to jest powód, dlaczego tak ważne jest, żeby poznać swoje cechy oraz zainteresowania i podjąć prawidłową decyzję. Jasne, to nie jest koniec świata, jeśli wybierzemy nieodpowiednie dla siebie, okropnie nudne studia. Zazwyczaj jest jeszcze szansa, żeby coś zmienić- tylko wierz mi, wtedy podjęcie takiego kroku nie jest łatwe, a potem może skończyć się na wczesnym wypaleniu zawodowym- eksperci zauważają, że niektórych dotyka to już na studiach- zwłaszcza medycznych.

Niezwykła mądrość płynie z historii opisanej w książce The Element przez Kena Robinsona:
W latach ’30. XX wieku pewni rodzice bardzo martwili się zachowaniem swojej małej córeczki Gillian: ciągle się wierciła i nie mogła usiedzieć w miejscu. Dzisiejsi specjaliści zapewne orzekliby, że cierpi na zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi (ADHD), jednak wtedy nie był on znany. Rodzice zabrali więc córeczkę do psychiatry. Ten przez jakiś czas prowadził rozmowę z rodzicami i dziewczynką, po czym poprosił ją, żeby zaczekała na nich w gabinecie, ponieważ on i rodzice chcą jeszcze chwilę porozmawiać. Ów specjalista i rodzice wyszli z gabinetu, ale przed wyjściem z pomieszczenia włączył on radio.
 
Rodzice mieli możliwość obserwacji jak zachowywała się dziewczynka pozostawiona sama z muzyką w gabinecie. Dziewczynka zaczęła spontanicznie tańczyć i poruszała się przy tym z nadzwyczajną lekkością i gracją. Rodzice byli zadziwieni, a lekarz zwrócił się do mamy dziewczynki: Pani Lynne, Gillian nie jest chora. Jest tancerką. Niech pani zabierze ją do szkoły tańca.
gillian-lynne-at-the-olivier-awards-2013-1367233771-view-0
Gillian Lynne (ur. 1926) jest światowej sławy tancerką, baleriną i choreografem. Jej talent odkrył psychiatra. Współtworzyła spektakle takie jak “Koty” i “Upiór w operze”. O mały włos zostałaby z tego „wyleczona”.
(Tekst pochodzi ze strony Centrum Dobrego Wychowania)
Jeśli czujesz, że jesteś kierowany(-a) przez kogokolwiek- rodziców, rodzeństwo, nauczycieli, rówieśników- w stronę, w którą nie chcesz iść- pamiętaj, że to jest Twoje życie. Przeżyj je tak, żeby wstawać z nowym wyzwaniem na nadchodzący dzień, żeby pieniądze nie były Twoją jedyną motywacją, i żeby przede wszystkim czuć, że realizujesz się zawodowo. Wtedy osiągniesz coś, co nazywamy szczęściem.
Bardzo możliwe, że w przyszłości zostaniesz rodzicem. Zawsze Twoim marzeniem była medycyna, ale po wielu próbach i nieudanych podejściach w końcu padło na inne studia, a delikatne ukłucie pozostało. Kiedy będziesz wysyłać swoje dzieci na kierunek lekarski, najpierw zapytaj je, czy na pewno chcą to robić. To praca nie tylko obciążająca i wymagająca- ale również jak każda inna może przynieść przewlekłe niezadowolenie ze swojego życia. Tylko osoby z pasją przetrwają, a za kilkadziesiąt lat, patrząc na swoje zdjęcia, powiedzą: “Niczego bym nie zmienił(-a)!”.
Jeśli nie wiesz co zrobić, czy dobrze wybrałeś(-aś), jeśli czujesz się zagubiony (-a)- napisz w wiadomości prywatnej na Facebooku na Alveoli BiolChem. Razem postaramy się znaleźć dla Ciebie odpowiednie rozwiązanie.
Aby być na bieżąco z artykułami Alveoli BiolChem, subskrybuj bloga oraz polub stronę Alveoli BiolChem na Facebooku.

Tips & tricks: Wykresy na maturze

Jaki typ zadań na pewno pojawi się na maturze? Zadania z wykresami. Wbrew pozorom to nie z wiedzą czysto pamięciową uczniowie mają problem, tylko z czytaniem i analizą wykresów oraz z ich poprawnym rysowaniem. Mam nadzieję, że po tym artykule będziesz już wiedzieć, jak patrzeć na wykresy i wyciągać z nich istotne informacje.

Zacznijmy od podstawowych części wykresu. Wykres składa się z pionowej osi Y i poziomej osi X. Dane, które na nich umieszczamy, nie są tam umieszczone przypadkowo, tylko zgodnie z regułą:

  • Zmienna niezależna- czynnik, którego wartość zmieniamy, np. temperatura, wilgotność (na osi X)
  • Zmienna zależna- zmiana, którą wywołuje zastosowanie zmiennej niezależnej, np. intensywność fotosyntezy, liczba kiełkujących siewek (oś Y).  ZALEŻY ona od wartości z osi X.

Pamiętaj, że tych zmiennych nie można ze sobą zamienić. Zaraz się przekonasz dlaczego. Zobaczmy jak wygląda wykres liczby kiełkujących siewek (Y) od temperatury (X):

wykres ok

A teraz odwróćmy te osie. Liczba kiełkujących siewek będzie na osi X, a temperatura na osi Y.

wykres zły

Ogromna różnica, prawda? Chyba nie muszę mówić, który wykres nie ma prawa istnieć 😉 Dlaczego tak się dzieje? Musisz odpowiedzieć sobie na pytanie, co zależy od czego. Czy zmieniając wartość temperatury, wpłynę na liczbę kiełkujących siewek, czy może odwrotnie- zmieniając liczbę kiełkujących siewek, spowoduje to zmianę temperatury? Druga opcja jest oczywiście bez sensu, więc i wykres wyszedł nam bez sensu.

Skoro już wiemy, co ma być na której osi, musisz pamiętać o ich podpisaniu. Jeśli dana wartość ma jednostki, wpisujesz je także przy osi w nawiasie kwadratowym.

Jakie dobrać wartości na naszych osiach? Przede wszystkim wygodne. Jeśli kolejne wartości, które musisz umieścić, wynosiłyby: 1, 3, 6, 7, to narysujesz wtedy oś z jednostkami maksymalnie do 7, z odstępami co jeden. Pamiętaj, że odstępy pomiędzy kolejnymi wartościami muszą być równe. Jeśli jedna kratka w zeszycie ma wartość 1, to kolejne kreski robisz co kratkę 1-2-3-4…. . Nie możemy zmieniać wartości tej kratki, jeśli już przyjęliśmy jedną konkretną. Czyli kolejna kratka będzie oznaczona cyfrą 5, a nie na przykład od razu 7. Nie idziemy na skróty.

Pamiętaj też, że samodzielnie dobierasz wartości osi. Jeśli mamy na wykresie zawrzeć wartości podane w zadaniu takie jak: 6, 13, 22, 34, to nie wpisujesz tych liczb na osi! Na osi wybieramy sobie równe odstępy, tutaj sugerowałabym co pięć lub co dziesięć. I dopiero te wartości z zadania zaznaczasz punktami na obszarze wykresu, w tym wypadku “mniej więcej”, czyli cyfrę 6 nieco powyżej kreski odchodzącej od piątki na osi, proporcjonalnie do wybranych odstępów. Wtedy zaznaczone przez Ciebie punkty będą pomiędzy siatką, jak tutaj:

Podobny obraz

Pamiętaj, że jeżeli masz podane w tabeli jakieś konkretne wartości, to tylko tych wartości używasz- błędem jest dociąganie na siłę wykresu do zera, jak często osoby rysujące wykresy mają to w zwyczaju. Czy tętno człowieka dociągniesz na wykresie do zera, jeśli jest ono mierzone u zdrowej żywej osoby? Zawsze zastanów się czy to co robisz ma biologiczny sens 😉

Kolejnym problemem, z którym możesz się spotkać, jest narysowanie fragmentu jakiejś osi, który nie zaczyna się od zera. Gdy wartości podane w zadaniu wynoszą 100, 101, 102, 103…. Czy będziesz rysować sto kresek o wartości 1, żeby dociągnąć do tych wartości? Z kolei, gdy zrobimy odstępy nawet co kilkadziesiąt, nie pokażemy dokładnie przebiegu wykresu…. jest na to sposób. Akceptowalne jest “otwarcie” wykresu i zaczęcie go “od środka”. Należy wstawić dwie pionowe kreski w wykres, czyli otworzyć go, i po takim otwarciu zacząć zaznaczać wartości o równych odstępach- wtedy nie zaczynasz od 0, tylko od razu od 100, i dalej 101, 102, 103. Zobacz jak tutaj wygląda otwarcie wykresu:

wykres z dziura

W dużym powiększeniu na granatowo zostało zaznaczone otwarcie wykresu. Zauważ poza tym, że tutaj także nie dociągnęliśmy linii do zera. Jeśli masz taki nawyk, czym prędzej postaraj się go zmienić.

A tak otwarcie wykresu wygląda w arkuszu:

Znalezione obrazy dla zapytania matura biologia zadanie z wykresem

Przy okazji, zanalizujmy ten wykres. Czy można powiedzieć, że liczba ptaków leśnych lub siedlisk rolniczych jednoznacznie maleje lub rośnie na przestrzeni tych wszystkich lat? Nie. Uważaj z takimi uogólnieniami. Zawsze dokładnie prześledź wykres- czy na pewno dla każdego jego odcinka Twój wniosek jest poprawny? Jeśli nie, zmień wniosek. Najbardziej widocznym tutaj wnioskiem jest fakt, iż wskaźnik liczebności ptaków leśnych jest wyższy niż ptaków siedlisk rolniczych- jest to prawda dla wszystkich lat podanych na wykresie (Można napisać go też w drugą stronę- że wskaźnik dla ptaków siedlisk rolniczych jest mniejszy).

Pamiętaj, że wnioski na podstawie wykresu muszą być ogólne, porównujące pewne zjawiska, pokazujące zależności. Nie podajemy konkretnych wartości, tzn. “Wskaźnik liczby ptaków leśnych w roku 2002 wyniósł około 102” – to nie jest wniosek, którego oczekuje się w zadaniu, unikaj takich sformułowań.

Na koniec kilka wskazówek, które pozwolą Ci uratować kilka punktów na maturze.

  • Po pierwsze, sprawdź jaki wykres masz narysować– liniowy (jak wyżej), punktowy (wtedy nie łączymy punktów, ale to się rzadko zdarza) czy słupkowy.
  • Osie zawsze muszą być podpisane, a jeśli jest to wykres słupkowy- podpisujesz słupki pod nimi.
  • Najważniejsza rzecz- doczytaj dokładnie, co masz zawrzeć na wykresie. Jeśli w tabeli jest podana zawartość białek, węglowodanów, wody, mikroelementów, lipidów, to dokładnie przeczytaj, czy masz narysować je wszystkie, czy tylko na przykład wodę i lipidy. Oprócz punktów, zaoszczędzisz sobie też cennego czasu.
  • I koniecznie nanieś prawidłowo kolejne punkty lub słupki! Na maturze masz linijkę, korzystaj z niej, aby dokładnie zaznaczyć odpowiednie wartości na dobrej wysokości.

Wykres jest bardzo czaso- i pracochłonny, dlatego nie zaczynaj od niego na maturze. Rozwiąż najpierw łatwiejsze zadania tekstowe. Wykres najlepiej zrobić w środku lub pod koniec, ponieważ nie wymaga specjalistycznej wiedzy, sprawdza to tylko umiejętności i cechy takie jak skrupulatność, dokładność, wyciąganie wniosków. Pamiętaj jednak, żeby nie poświęcać mu wieczności- wtedy nie starczy Ci czasu na zadania, nad którymi musisz się chwilę zastanowić.

Aby nie przegapić kolejnej porcji wiedzy, subskrybuj bloga (na pasku po prawej, lub w wersji mobilnej na dole), a także daj lajka dla strony na Fb Alveoli BiolChem- niedługo znajdziesz tam konkurs na millenium!

Spiderman w każdym z nas

Już na początku XXI wieku zaczęto mówić o pewnym zjawisku w ludzkim organizmie związanym z komórkami, które łudząco przypominają postać Spidermana, wyrzucającego sieć w stronę wroga.

562944_scr1_a

O kim mowa? O neutrofilach, komórkach układu odpornościowego. Dla przypomnienia- we krwi krążą białe krwinki (leukocyty), które dzielimy na granulocyty (neutrofile, bazofile i eozynofile) oraz agranulocyty (monocyty-makrofagi, limfocyty).

Najnowsze odkrycia donoszą, że w razie wykrycia zagrożenia w postaci bakterii, wirusów, pierwotniaków i grzybów neutrofile wyrzucają ze swojego jądra i ziarenek cytoplazmatycznych nitki chromatyny i białek, które, mknąc w kierunku bakterii, oplatają ją, oklejają i unieruchamiają. Nazwano to słowem NET (ang. sieć). Zastawiają w ten sposób pułapki, które pozwalają ograniczyć rozprzestrzenianie się takiej złapanej bakterii, a przez to obrona przeciwbakteryjna działa szybciej i sprawniej, mając w konkretnym miejscu spętanego wroga. Już sama sieć wykazuje działanie bakteriobójcze poprzez zawartą w niej elastazę, katepsynę czy mieloperoksydazę.

Należy tu szczególnie podkreślić bohaterstwo neutrofili- gdy wyrzucają z siebie kawałki jądra komórkowego, nie mogą dalej już funkcjonować jako komórka i… giną.

Jest to wF7.largełaściwie śmierć samobójcza- poświęcają dla Ciebie swoje własne życie. Jest to tak wyjątkowe działanie, że nawet zyskało ono swoją własną nazwę- NEToza. Różni się ono znacząco od apoptozy, która co prawda również jest samobójczą programowaną śmiercią komórki, lecz zachodzi w zupełnie innych warunkach i w innym celu. Neutrofile (granulocyty obojętnochłonne) są trochę jak kamikadze, rzucają się na wroga, ginąc w wyniku NETozy, natomiast zniszczone lub stare komórki ulegają apoptozie, aby dać miejsce nowym, sprawniejszym komórkom.

Oprócz tego, że NEToza pomaga w skutecznej obronie przeciw patogenom i wspomaga proces fagocytozy (dotąd sądzono, że to jedyna broń, a tu niespodzianka!), to w dodatku może przyczynić się do rozwoju skutecznych terapii przeciwko chorobom, tj. toczeń rumieniowaty, choroba Leśniowskiego-Crohna i wiele innych.

2

 

Kurs “Powtórka z biologii”- czy warto?

hqdefault

Ostatnio natknęłam się na kurs online “Powtórka z biologii”. Nowoczesne metody nauczania zaczynają się z powodzeniem rozprzestrzeniać- dzięki dostępowi do internetu można już dostać porcję solidnej wiedzy, nie wychodząc z domu.

Jest to szczególnie istotne dla osób z mniejszych miejscowości, które nie mają dostępu do mnogich kursów i lekcji indywidualnych, ale także dla tych z większych miast, zabieganych, spędzających dużo czasu w komunikacji miejskiej. Dzięki kursowi “Powtórka z biologii” można oglądać naprawdę rzetelnie zrobione filmiki biologiczne w każdym miejscu na ziemi, dokąd dotarło szybkie łącze. Bez zbędnego przynudzania, dynamiczne, przepiękne dla oka i przejrzyste– takie, jakie sama (jako korepetytorka) z chęcią oglądam, bo są po prostu wciągające 😉 Dla mnie są podwójnie dobre- nie dość, że omawiany jest materiał do matury, to jeszcze w taki sposób, że wiele osób jeszcze zapała miłością do biologii– a pasja w nauczaniu jest przecież najważniejsza! Zostało to naukowo udowodnione, że o wiele szybciej zapamiętujemy wiedzę z dziedziny, która nas interesuje- można powiedzieć, że wtedy dosłownie “samo wchodzi”.

Pierwsza część tego rozwijającego się, nowatorskiego kursu omawia zagadnienia związane z komórką i składnikami chemicznymi- wodę, pierwiastki, białka i aminokwasy, cukry, lipidy, DNA, RNA i wreszcie samą komórkę. Platforma cały czas się rozwija- zarówno strona internetowa, jak też i grupa na Facebooku oraz fanpage. Śledząc niesamowite tempo zmian i pojawiania się nowych materiałów mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że kurs “Powtórka z biologii” może niedługo być leaderem w nowoczesnych metodach nauczania.

Większość uczniów zalicza się do wzrokowców, a i słuchowcy będą z tego kursu zadowoleni. Ogromnym atutem videolekcji jest niezwykle profesjonalny, przyjemny dla ucha głos lektorki, która mówi jednocześnie językiem zrozumiałym i odpowiednim dla poziomu słuchacza, nie pomijając przy tym ważnych pojęć biologicznych. Cały zamysł estetyczny tego kursu jest na najwyższym poziomie.

Z prawdziwą szczerością jest to kurs godny uwagi i polecenia. Oceniłam to dla Was ja- osoba (nadmiernie) perfekcjonistyczna- zarówno pod względem estetyki, merytoryki, jak i kwestii językowych. Mnie samej też brakowało dobrych, polskojęzycznych filmów dla licealistów- a i anglojęzycznych nieraz nie mogłam znaleźć. Ten kurs jest odpowiedzią na moje potrzeby, ale i potrzeby wszystkich Biolchemów w Polsce.

Czekam na komentarze- z jakich kursów online korzystacie, czy może jest to też Powtórka z biologii- jakie macie opLogoinie?

Dla zainteresowanych- rzućcie okiem- są też ciekawe darmowe artykuły: https://powtorkazbiologii.pl/